Fred Kerley. Jego droga z 400 do 100 metrów

„Jestem dowodem na to, że można biegać poniżej 44 sekund mając 97.5 kilograma”. Nieszablonowy Fred Kerley bardziej przypomina gracza futbolu, niż sprintera. Na swoim terenie został właśnie mistrzem świata na 100 metrów. Rok temu tylko 0 0.04 sek. przegrał mistrzostwo olimpijskie. Jak to się stało, że sprinter którego przewodnim dystansem było 400M został 100-metrowcem? 

Kluczowy był rok 2021. Kerleyowi na skutek biegania m.in. łuków podczas dwóch 400-metrowych występów spuchła mocno kostka. Podczas kwalifikacji do igrzysk stwierdził, że nie jest gotowy na to, aby pokonać trzy rundy na 400 metrów. Wraz z trenerem podjęli więc decyzję o starcie na 100 i 200 metrów. Ryzyko było ogromne. Tylko trzech zawodników awansowało na igrzyska, a Kerley okazał się właśnie tym trzecim. Zdobył na 100M brąz z wynikiem 9.86 (+0.8 m/s) PB. Na 200M był czwarty…

Kerley w ciągu swojej kariery nie biegał 100 metrów prawie w ogóle. Od początku koncentrował się na 400 metrach. Do 2021 roku legitymował się zaledwie 3 biegami na setkę w ciągu całej kariery, gdzie jego rekord życiowy wynosił 10.49 (-0.3) z marca 2015 roku. Pandemiczny rok 2020 Amerykanin przetrenował bez wchodzenia na siłownię. Mimo to wciąż myślał o 400 metrach. 20 marca 2021 roku przebiegł 100 metrów w czasie 10.11 (+1.2 m/s). Za słabo, żeby myśleć o indywidualnych występach, ale wynik jak na 400 metrowca robił wrażenie. Przełomowy okazał się bieg 24 kwietnia 2021, kiedy Kerley po raz pierwszy złamał 10 sekund w czasie 9.91 (+2.0 m/s) stając się jednym z trzech sprinterów historii (obok Niekerka i Normana), którzy pobiegli poniżej 44, 20 i 10 sekund! Od tej pory mottem przewodnim i celem głównym Kerleya stała się idea biegu poniżej 43 sekund. Chciał to uczynić jako pierwszy w historii. Podczas indywidualnych występów na 400M przyszedł jednak ból. 27-latek nie porzucił jednak marzeń. Zaraz po finale setki w Eugene rzucił, że jest gotowy biegać obie sztafety 4×100 i 4×400 metrów. Jeszcze w tym sezonie chce przebiec 400 metrów. Wątpliwe jednak, aby Kerley otrzymał szansę biegu w sztafecie. Mimo świetnej setki, nie idzie mu aż tak dobrze w biegu na połowie okrążenia, no i nie wiadomo w jakiej jest dyspozycji na 400. W tym roku jedno okrążenie pokonał tylko raz 5 marca uzyskując 44.47, ale ten bieg z Grenady zrobił wrażenie. Kerley wygrał z ogromną przewagą przy nie najwyższym nakładzie sił.

Kerley 100-metrowcem został w 2021 roku. W 2017 roku przebiegł 400 metrów w czasie 43.70 sek. i jak wyznał do tego czasu nie biegał na treningach więcej niż 300 metrów (podobnie jak Irena Szewińska, która stwierdziła to samo w 2016 roku). Amerykanin najpierw był związany z ALTISEM -sponsorowaną za milion dolarów inicjatywą mającą stworzyć miejsce kształtowania gwiazd światowego sprintu. Trenował tam z Kevinem Tylerem z którym mieliśmy zaszczyt przeprowadzić długi wywiad który znajdziecie pod tym adresem. Wywiad jest dostępny dla tych, którzy wpłacą na konto naszego stowarzyszenia DOWOLNĄ kwotę na prowadzoną przez nas działalność. W 2018 roku Kerley postanowił wrócić do Teksasu do trenera, Alleyna Francique’a, dwukrotnego mistrza świata na 400M na hali (2004 i 2006 rok). Pod jego okiem poprawił życiówkę na 43.64 sekundy.

Kerley w 2005 roku został adoptowany przez  ciocię Virginie Kerley. Mieszkał w Teksasie w gospodarstwie domowym złożonym z aż 27 osób. Tam młodość spędzał śpiąc na materacu w sypialni z 12 innymi osobami. O jego rodzicach wiadomo niewiele poza tym, że byli nieobecni w życiu młodego Freda i mieli kłopoty z prawem. Kerley miał dwóch braci i dwie siostry. Dwóch z nich z sukcesami rywalizowało podczas lekkoatletycznych zawodów. On sam w szkole najwięcej grywał w koszykówkę i futbol amerykański. Jako 10-latek został odseparowany od rodziców. Miał trudne dzieciństwo i tym bardziej był zmotywowany do ciężkiej pracy, żeby wyjść z położenia w jakim się znalazł. Kerley jest małomówny pośród tłumów, ale wśród ludzi których zna wyróżnia się dużym poczuciem humoru. Jego menadżerem jest agent Usaina Bolta, Ricky Simms.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.