“Jak już zrobiłem pierwszy krok, wiedziałem, że będę pierwszy”. Tebogo i spółka

9.91 (+0.8 m/s) botswańskiego juniora przyćmiło inne świetne, żeby nie rzec fantastyczne rezultaty na mistrzostwach świata juniorów. Ale 19-letni Letsile Tebogo zawiesił poprzeczkę tak wysoko, że ciężko rozprawiać na temat innych wyników. Tebogo zapytany na jaki czas się czuł, gdyby nie zwalniał, odpowiedział “9.80”. I co byłoby wtedy? Przypomnijmy, że poprzedni rekord należał najpierw do Trayvona Bromella (9.97 w 2014 roku), a następnie do Tebogo (9.94 w Eugene). W całej historii sprintu, tylko dwóch juniorów złamało 10 sekund. To bardzo trudna granica dla wykwalifikowanego seniora, a co dopiero juniora. Tymczasem obserwujemy, że dla niektórych jest to czymś prostym.

Tebogo biegał w ogołnodostępnych kolcach Nike Air Zoom Maxfly dostępnych za około 830 złotych. Celowo piszemy o ich dostępności, ponieważ tych kolców, które ma Warholm, lub Sydney nie dostaniemy. Są szyte specjalnie dla nich. Podobnie kiedyś było z Boltem, ale w jego czasach nie było takiej technologii. Mogli pracować nad sprężystością/zwrotem energii i wg badań ona wynosiła około 80%, ale obecnie to jest ponad 90%. Warto zwrócić uwagę, że ważna jest geometria buta. Zarówno w czasach Bolta, jak i obecnie, obserwujemy wyprofilowanie kolców na śródstopiu. Wynika to z tego, że sprinterzy biegają przez palce, bliższą częścią śródstopia lądują na pierwszych 7-8 krokach, potem do 45-50 kroku lądują już przez całe śródstopie (zewnętrzna część butów dotyka bieżni jako pierwsza), a następnie ląduje stopa, choć im większa sztywność stawu skokowego, jest to mniej prawdopodobne. Mało kto jednak wie, że niektórzy sprinterzy celowo wywołują zgięcie palucha i zgięcie grzbietowe, żeby dodatkowo uzyskać większy zwrot energii. Nowe kolce przychodzą im w sukurs, bowiem umożliwiają jeszcze większy zwrot energii. Wciąż jednak nie rozwiązują problemu lądowania przez bliższą (palców) część śródstopia. Zawodnicy, którzy potrafią uderzyć dalszą częścią krócej będą znajdować się na ziemi. Mechanika wciąż ma znaczenie.

Bliższa, lub dalsza: od tego zależy siła zwrotu energii, a wczesne rozciągnięcie mięśni podudzia zapoczątkowane przez zgięcie grzbietowe umożliwia akumulację potrzebnej ku temu energii (SSC -Stretch shortening reflex). Jak jednak widzimy, nie wszyscy sprinterzy potrafią wykorzystać sprężystą piankę kolców, bowiem ich faza lotu jest krótka, uderzają z mniejszą siłą. Kolce mogą na niewiele się zdać. Zarówno na poziomie 10, jak i 12 sekund obserwujemy, że zawodnicy potrafią dobrze wykorzystać kolce, jeśli dobrze przyłożą siłę.

Piankę najtrudniej odkształcić będąc w blokach i na pierwszych krokach, ponieważ jej wygięcie nie jest duże. Być może to tłumaczy Christiana Colemana, który od hali nie może się zdecydować: biegać, czy nie biegać w nowych kolcach. Rezultat jest taki, że widzimy go na przemian raz w starych, a raz w nowych butach. Aktualnie wrócił do starej wersji. Amerykanin dysponuje jednym z najlepszych startów na świecie i nie może poświęcić tego atutu, na rzecz dystansu, szczególnie, że jego mechanika biegu nie jest najlepsza w czasie długiego lotu. Dyskusja wokół kolców nie ucichnie, bowiem nie każdy jest w stanie wykorzystać ich technologię.

Wróćmy do pełnego tytułowego zdania Tebogo: “Nie planowałem świętować, ale jak już zrobiłem pierwszy krok wiedziałem, że będę pierwszy. Nie martwiłem się o czas, nie patrzyłem na niego”. Tebogo już po 30 metrach dysponował taką prędkością, że mógł kontrolować bieg. Na 30 metrów przed metą zaczął wytracać prędkość, bo czuł jaki ma jej zapas. Bawił się sprintem. Czy wobec tego sprinterzy, którzy w pocie czoła pracują nad drugą częścią dystansu upatrując przewagi w większej objętości tempa/wytrzymałości szybkościowej mają rację? Wiele badań pokazało już dobitnie, że najważniejszy jest “pik” prędkości na 30 metrze dystansu. “To co wydarzy się na pierwszych 10-30 metrach dystansu jest najważniejsze” -konkluduje trener mistrza świata na 400 metrów, Kevin Tyler (obecnie w Altisie). Obserwując Tebogo, trudno nie zgodzić się z faktem, że jego 9.91 nie wzięło się z wytrzymałości, a tego, co zrobił do 30-60 metra i jakim zapasem prędkości dysponował. To, że pracował nad wytrzymałością, a na pewno to robił, ma drugorzędne znaczenie. Sprinter niezależnie od talentu i treningu wytraci prędkość na około 30 metrów przed metą na skutek zmęczenia ośrodkowego układu nerwowego (CNS). To, co najbardziej wykańcza CNS to szybkość, ale jest jeszcze coś takiego jak adaptacja do szybkości. Nie da się tego zrobić od razu, także Tebogo potrzebował 4 lat pracy nad szybkością (2018-22) i solidnego fundamentu, jaką była gra w futbol między 10, a 16 rokiem życia. To wszystko złożyło się na obraz jaki mamy.

W dyskusji nad talentem, nie wolno zapominać o tym skąd naprawdę bierze się większa konkurencyjność niektórych zawodników? Wynika to z “zupy z żółwia”, a może z rasy człowieka po prostu? “Jak czarny, to biega”-mówią niektórzy, ale mamy przykłady spalonych słońcem lub mniej czarnych zawodników, którzy uciekają tej teorii. Kluczem jest to, na co wskazało wielu zajmujących się tematem, jak np. dr Yannis Pitsiladis:

“Gdybym tylko mógł, raz na zawsze zakończyłbym dyskusję o naturalnym talencie czarnych lekkoatetów. Nie mówię, że geny są nieistotne, ale nie ma dowodów na to, że określone rasy ludzi mają biologiczną przewagę w danych biegach”

To, że inni uważają inaczej wynika z konkurencyjności. Jeśli zapytać 10 białych i 10 czarnych sprinterów o ich początki kariery, to którzy z nich wskażą, że mieli trudniej, że musieli walczyć o chleb, uciekać z ojczyzny itd.? Może więc nie geny, a determinacja? Dowodzi temu nie tylko wspomniany twórca największego na świecie banku DNA w Glasgow, ale także cytowany przez nas często Rasmus Ankersen wraz z jego bestsellerową książką “Kopalnie talentów”. Tebogo nie jest wyjątkiem: “Wybrałem lekkoatletykę, bo zobaczyłem, że mogłem dzięki niej położyć chleb na stole mojej rodziny”. Botswańczyk w swojej rodzinie przejął rolę ojca, którego nie miał. Był wychowywany przez matkę, a miał jeszcze młodszego brata. W futbolu siedział na ławce rezerwowych, nie miał tego, co dała mu lekkoatletyka. Aktualnie puka do największych sponsorów świata. Już zapowiedział, że wyprowadza się do Ameryki na studia, chyba, że ktoś zaproponuje mu sumę pieniędzy taką, jaką dostał Erriyon Knighton, który przeszedł na zawodowstwo.

W półfinałach umknął uwadze większości rekord świata U-18, Puripola Boonsona z Tajlandii, który ma 16 lat. Jego 10.09 (+0.8) jest może nawet jeszcze bardziej szokujące, bo chłopak trenuje od 2019 roku. Talent Boonsona choć niezwykły, rozwijał się jednak na świetnym gruncie. Tajski Związek Lekkiej Atletyki nie jest scentralizowany jak polski. U nas swego czasu gościł Loren Seagrave. Mamy tylko przecieki, że mało kto go rozumiał. Bariera językowa? Ten sam Seagrave skorzystał więc z zaproszenia w Tajlandii i stworzył system, który zbiera owoce. Poprzednim rekordzistą świata U-18 był Amerykanin Anthony Schwartz (10.15 w 2017 roku). Jego kariera w sprincie trwała jednak krótko, bo dostał grube pieniądze z ligi NFL. No i nie zapominajmy o rekordziście Malezji, Muhdzie Fahmi, który choć starszy (ma 18 lat), to uzyskał znakomity czas 10.09 (+0.8), prezentując przy tym świetną technikę. Czy skorzystał z jakiegoś stypendium w Tajlandii, która jest jego sąsiednim krajem? Tego nie wiemy, ale także on zapowiada się cudownie.

Aaa rekordzista Jamajki U-20, którego imienia nie potrafimy wymówić, 18-letni Bouwahjgie Nkrumie (10.02), który wymazał z tabel rekord Yohana Blake’a? Jamajski system łowienia talentów i szkolenia już opisywaliśmy. Trzeba czerpać z ich doświadczeń. Czy nasz niespełna 17-letni Marek Zakrzewski (PB 10.32, a w Cali 10.40 i 10.68) to talent na miarę choćby Malezyjczyka? Następne lata pokażą, co w nim drzemie i jak jest prowadzony. Mistrzostwa świata w Kolumbii stały się za sprawą młodych sprinterów prawdziwą ucztą dla zmysłów. I to przy bardzo małej obecności widzów na trybunach, co raczej nie sprzyja maksymalizowaniu możliwości. Z drugiej jednak strony biegali na wysokości 1008 metrów nad poziomem morza. To może być kilka setnych do szybkości. Zobaczymy, co z nich wyrośnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.