Dla niego nie istniał moment krytyczny (…) dokonał rewolucji cyklu treningowego. Hołd ku pamięci Gerarda Macha (1926-2015)

Dla niego nie istniał moment krytyczny (…) dokonał rewolucji cyklu treningowego. Hołd ku pamięci Gerarda Macha (1926-2015)

7 października, 2020 Wyłącz przez Sprinterzy.com

Ten wywiad jest hołdem rodziny Angeli Coon i Charliego Francisa dla nieocenionego dorobku Gerarda Macha. Poniżej tłumaczenie wywiadu zaczerpniętego wprost ze strony charliefrancis.com. Jako Polacy interesujący się lekkoatletyką zapominamy o dorobku zmarłego w 2015 roku Gerarda Macha, którego wpływ był fundamentem pod stworzenie współczesnego modelu treningu szybkości. Charlie Francis, jeden z najwybitniejszych trenerów sprintu zmarł 5 lat przed Machem. Jego żona, Angela Coon stała się spadkobierczynią dorobku tych dwóch uznanych na świecie trenerów.  Gerarda Macha charakteryzował szczególny rodzaj wytrzymałości… Dla niego nie istniał moment krytyczny, w którym mógłby się poddać, walczyłby do końca nawet o najmniejszą sprawę „. ( „Speed Trap ” z roku 1991 – autorstwa Charliego Francisa oraz Jeffa Coplona)

„Dziękujemy za zaufanie i podzielenie się swoją wiedzą z naszym krajem, trenerami i sportowcami. Czuję wielką wdzięczność za wpływ jaki wywarłeś na moją rodzinę. ”  Z wielkim sentymentem,                                       Rodzina Angeli Coon (i nieżyjącego już Charliego Francisa 1948-2010)

Jaki był wpływ Gerarda Macha na twoją karierę zawodniczą oraz trenerską? (odpowiada Charlie Francis) Gerard pojawił się w moim życiu, kiedy kończyłem karierę zawodniczą w latach 1972-1973. Dołączył do Kanady jako trener narodowy, przynosząc ze sobą wiedzę dotyczącą masażu i technik regeneracyjnych. Wprowadził mnie w świat planowania oraz periodyzacji z określonymi ramami czasowymi i konkretnymi, sprecyzowanymi założeniami i celami. Gerard stwierdziłby, że mając u siebie młodego sportowca, celem byłoby umożliwienie mu występu w każdym dowolnym momencie – a właściwie po prostu podtrzymanie jego rozwoju tak, aby stawał się wciąż coraz lepszy i lepszy, a następnie – już jako senior – błyszczał w pełni chwały i wygrywał dokładnie wtedy, kiedy jest taka potrzeba. Zajęło mu to dużo czasu zanim poskładał te informacje w jedną logiczną i mądrą całość.

Jaka była pozycja Gerarda Macha w Polsce? Przez wiele lat Mach był trenerem kadry narodowej w Polsce, zresztą po tym jak sam został mistrzem kraju w 1948 roku (największe sukcesy odnosił na dystansie 400 metrów i właśnie o jednym okrążeniu jest tutaj mowa). Co ciekawe, nawet będąc już głównym trenerem, ciągle konkurował w sztafetach, a były to lata 1959 i 1960 (był już wówczas kilka lat po 30-tce – Gerard Mach urodził się w 1926 roku). Pomimo faktu, iż wciąż był bardzo młodym trenerem, jego sprinterzy kompletnie zdominowali Mistrzostwa Europy w 1966 roku. Każde z biorących udział w tych zawodach państw mogło wystawić maksymalnie dwóch zawodników w jednej konkurencji, a jego zawodnicy finiszowali na 1-szym i 2-gim miejscu w każdej z nich! Jakby tego było mało, byli również postrachem innych sztafet, bezsprzecznie wygrywając również wszystko na płaszczyźnie zespołowej. W tamtych czasach Gerard Mach był wiodącym trenerem na świecie, ponadto patrzącym na trening w innowacyjny sposób. Dokonał on rewolucji cyklu treningowego, zastępując pojedynczą periodyzację podwójną. Taka metoda nie była jeszcze znana ani w Europie, ani w Ameryce Północnej. Co oznacza podwójna periodyzacja? Mówiąc prosto, oznacza ona dwa momenty szczytowej formy w roku, a nie jeden, jak miało to miejsce dotychczas. Zima w Europie była okresem martwym, ponieważ zawody się nie odbywały, toteż Mach bardzo mocno naciskał na swoich podopiecznych właśnie w te chłodne dni. W czasach prostego, utartego i schematycznego myślenia uważano, że jeżeli ktoś biega szybko na początku roku, to z jego końcem na pewno jego możliwości spadną. Gerard Mach położył temu kres i obalił tego typu mity, pokazując, że sportowcy mogą sezon na poziomie życiówek zarówno otwierać, jak i utrzymywać podobne zdolności także w trakcie jego trwania.

Jak wyglądał początek kariery trenerskiej Macha w Kanadzie? Gerarda Macha zatrudniono jako trenera kanadyjskiej kadry w 1973 roku. Na uwagę zasługuje fakt, że nadal nosił wtedy miano czynnego sportowca! Myśleliśmy, że jego podejście będzie skrajne, radykalne… ale okazało się, że opisane przez Gerarda środowisko treningowe było takie samo jak w innych częściach świata. To był dla nas zupełnie obcy oraz nieznany kontekst. Na naszych pierwszych zawodach powiedział, że potrzebna jest nam rywalizacja także w formie sztafetowej, po czym zebrał wszystkich sprinterów do kupy i udał się z nimi na stadion w Etobicoke. Kiedy zobaczył, że tamtejsza bieżnia jest skonstruowana ze smoły to stwierdził dobitnie: „To jest istny śmieciowy wytwór, więc udamy się na tartan. Gdzie jest tutaj najbliższa bieżnia z tartanem? ” Został wówczas poinformowany (a może w pewien sposób bardziej zgaszony tą informacją), że najbliższa taka bieżnia znajduje się w Winnipeg (jeśli ktoś jest ciekaw to pozwoliłem sobie na research i odległość między tymi lokacjami to około 2000km). On nie mógł w to uwierzyć i pytał ze zdziwieniem: „Co? Ze sto tartanowych bieżni znajdę w samej Afryce, a tutaj – w Toronto – nie macie ani jednej? ” Mach był wręcz oszołomiony warunkami treningowymi jakie zastał w tamtych czasach w Kanadzie. Powiedziałem mu, że przecież ja nie mogę zrezygnować ze swojej pracy na rzecz obozów treningowych (a pytanie ode mnie jako tłumacza przy okazji: kto z was byłby w stanie i to tak bez zawahania?). Mach odparł na to: „Dobrze, Charlie, jesteś mistrzem kraju, więc oni muszą Cię wysłać i muszą Ci także płacić! ” To o czym powiedział byłoby normalne w każdym innym kraju zachodniego świata. Jeżeli jesteś mistrzem kraju w jakimkolwiek innym państwie, to musi to coś znaczyć! Pracodawca w Kanadzie nie zatrudni jednak kogoś, kto jest mistrzem sprintu i może „trwonić ” czas na jakieś tam obozy i zawody. Gerard spodziewał się raczej tego, że gdy zawita do Kanady i będzie działał według swojej wizji (niczym w Polsce) to do 1976 roku wszystko będzie działało dobrze i sprawnie – jak w zegarku. Tymczasem szybko nauczył się, że problemy z którymi przyszło mu się zmierzyć są przytłaczające. Praktycznie wszystkim musiał zająć się sam, a mowa tu chociażby o kwestii masażu i leczenia wszystkich swoich zawodników. Dla przykładu: kiedy w 1975 roku Kanada wysłała drużynę na Igrzyska Panamerykańskie to Gerard Mach był jedynym trenerem przypadającym na grupę liczącą 30-40 sportowców, włączając w to reprezentantów 100m, 200m, 400m i sztafet – damskich oraz męskich.

Czego nauczyłeś się od Gerarda Macha? Jedna rzecz – prawdopodobnie najważniejsza czyli wytrwałość. Wpoił do mojego umysłu prostą, ale jakże istotną zasadę: NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ! To była rzecz, którą zawsze podkreślał. Kiedy upadniesz, kiedy się poddasz to nie ma już nadziei, nie ma NICZEGO. Nie możesz do tego dopuścić, musisz trwać w walce, niezależnie od rodzaju kłód, które upadają Ci pod nogi i próbują zmiażdżyć. Po prostu, niezależnie od powodu, NIE PODDAWAJ SIĘ! Mach nauczył mnie także pewnych technik masażu stosowanych na poziomie mięśni szkieletowych, które pozwalały znaleźć źródło występującego u danej osoby napięcia spoczynkowego. On byłby w stanie zaprezentować Ci, jakiego uczucia powinno się oczekiwać w mięśniach prawidłowo przygotowanych do pracy sportowców oraz inne rzeczy, na które bezspornie warto zwrócić uwagę. Przykładowo, położenie sportowca X czy Y na plecach i uniesienie kolana mogłoby pomóc w wykryciu napięć w ścięgnach podkolanowych (przywykłem do angielskiej nazwy i osobiście nazywam je hamstringsami) – napięć położonych głębiej, aniżeli byłoby to w stanie wykazać powierzchowne badanie. Ba, normalnie ucisk w ogóle byłby nieodczuwalny! Gerard próbował też wdrożyć nas we wszystkie kwestie związane z regeneracją, ale był to długi proces, a ja nie miałem pełnego układu odniesienia. W rezultacie, byłem niezdolny do tego, aby spojrzeć na te zagadnienia z perspektywy czasu (czy może „zza kurtyny retrospekcji ” jest lepszym tłumaczeniem? wybierzcie sami jak to przeczytacie), ponieważ nowe informacje musiałem przetworzyć w kontekście tego, gdzie znajdowałem się w tamtym konkretnym czasie i na starcie nie potrafiłem zadawać odpowiednich pytań. Nie wiedziałem jeszcze jak czynniki treningowe współgrają ze sobą i nie byłem świadomy na jakiej zasadzie plany treningowe zostały ze sobą skonfigurowane… i tak dalej. Jednakże, przechodząc rok po roku przez proces edukacji trenerskiej, pewne rzeczy stają się bardziej przejrzyste, coraz więcej rozumiesz i wiesz, co dokładnie powinieneś robić.

Jak wpłynął na Ciebie Mach z punktu widzenia techniki biegowej? Tak naprawdę to stricte samej techniki nigdy szczególnie nie omawialiśmy. Zasadnicze pytania związane z realizacją szkolenia brzmiały: „Kiedy? „, „Jak dużo? „, „Dlaczego? „, „Jak długa przerwa? „, „Jak uniknąć problemów? „, „Jak zaplanować starty podczas sezonu? „, „Jak nie dopuścić do kontuzji? ” Program rehabilitacji pourazowej był u Gerarda Macha niesamowicie potężny. Udowodnił, że jest możliwe odbudowanie zawodnika w ciągu zaledwie 10 dni w przypadku uszkodzenia mięśni dwugłowych. Tradycyjnie czekałbyś tygodnie (lub nawet o wiele dłużej) do powrotu na bieżnię i straciłbyś przy tym o wiele więcej czasu – czasu, który normalnie mógłbyś poświęcić na dalsze doskonalenie się poprzez trening zamiast utyskiwania nad bolącymi kończynami. To niesamowite, że jest taka możliwość, aby przywrócić atletę do biegania 200 metrów w 5-6 dni, a także 100 metrów w 8-10 dni. Gerard zaleciłby rozległy masaż oraz inne techniki regeneracyjne w połączeniu z przemyślanym systemem, determinującym dobór dystansu na taki, na którym można przyspieszać, trwając w ryzach okresu rehabilitacyjnego. Technika ta bazuje na fakcie, że twoja prędkość końcowa jest uzależniona od tego jak długo jesteś w stanie przyspieszać. Mach przeprowadziłby przez to sprintera w ciągu kilku dni. Podstawą odpowiednich wyników byłoby przekazanie zawodnikom zindywidualizowanych ćwiczeń do wykonania oraz przypisywanych stopniowo dłuższych dystansów ACC (akceleracji – przyspieszenia), ustalanych zresztą dopiero z pewnością, że zawodnik jest przygotowany do rywalizacji. Nigdy wcześniej (ani później!) nie widziałem niczego takiego. Gerard Mach zainspirował mnie swoim podejściem do tego, abym również ja sam mocno i wytrwale pracował w ciągu całego sezonu.

Powyższy tekst to fragment dzieła pt.: „The Charlie Francis Training System ” autorstwa Charliego Francisa i Paula Pattersona (strony 9-11) Polecamy też film, gdzie opowiadamy o myśli szkoleniowej Macha (od 6 minuty):

Przetłumaczył: Wojtek KOCZO Koczkodaj 🙂  https://sklep.sprinterzy.com/‚);