Pisaliśmy, że gdyby zrobić mistrzostwa sprinterów reprezentujących kraje Północy (daleko od równika >40°) to Andre de Grasse byłby najszybszy, ale gdyby zrobić mistrzostwa sprinterów trenujących(!) w krajach Północy to zwycięzca nie byłby oczywisty, mógłby wygrać nawet Polak…

W tym kontekście oceńmy jak w tym sezonie na 100m trzyma się Kanada, kraj Północy, który jest znany z szybkich sprinterów.

W tym roku 83 zawodników z ich kraju złamało 11 sekund na 100m. W kontekście konkurencyjności to fajny wynik, ALE większość (60%) tych wyników padła za granicą kraju (głównie USA). To tak jakby odnieść się do Dominika Kopcia, który wszystkie swoje czasy poniżej 10.2/100m zrobił za granicą (podobnie Wdowik). Adnotacja, że Dominik kilka dni temu jako pierwszy Polak od 42 lat złamał 10.10 na polskiej bieżni. Różnica między Kanadą, a Polską tkwi jednak w tym, że Kanadyjczycy trenują za granicą, a Polacy tylko obozują (i to rzadko).

Najszybszym rodowitym Kanadyjczykiem jest w tym sezonie (w tym sensie, że rzadko opuszcza Kanadę) Norris Spike: 10.33 (+0.1 m/s). Najszybszym obywatelem jest jednak Jerome Blake: 9.93 (+1.0), który podobnie jak de Grasse (SB 9.95) wraca do Kanady tylko na mistrzostwa kraju.

A jak kobiety? Tutaj dominuje Audrey Leduc: 11.10 (-0.4), która ma nawet pochodzenie europejskie. Tylko 9 spośród 79 wyników poniżej 12 sekund padło w Kanadzie. Kanadyjczycy unikają startów w swoim kraju jak ognia można powiedzieć. To, że Gerard Mach zaprowadził tam w latach 80-tych porządek to po prostu cud tego człowieka. Jeden z autorów tego porzadku nominowany przez Macha to Bogdan Poprawski (zajmował się rzutami). Było tam więcej Polaków, ale szefem był Mach i już za jego czasów wysyłał on zawodników na Karaiby.

Gdyby mówić o początkach sprintu to wszystko zaczęło się w Kanadzie od ewolucji myśli szkoleniowej jaką zasiał tam ŻERARD („szef wszystkich szefów”). Charlie Francis był uczniem Polaka i opisał w swojej książce jak Polak z niczego budował lekkoatletykę w Kanadzie. Teraz to kraj kwitnącego sprintu, choć szczegóły pokazują, że zgodnie z tą myślą trzeba startować i trenować w ciepłych krajach po prostu.

Norweska niemoc w biegach krótkich

Geir Moen to najszybszy rodowity Norweg w historii: 10.08(+0.6 m/s) w 1996 roku. Norwegia to przykład kraju, który sportowo ma wszystko bardzo dobrze poukładane. Dużo hal, starannie opracowany system centralny, metodyka uwzględniająca rozwój, a nawet odgórny nakaz ściągania się na wynik od 13 roku życia, grad medali na zimowych igrzyskach (41 w tym roku tylko), czołówka na letnich (4 złota, 1 srebro i 3 brązowe na ostatnich 2024) . Lekkoatletyczna Superliga (Warholm, Ingebrigtsen, Henriksen, sztafeta 4×400 kobiet…), 5.6 mln mieszkańców (dwa razy więcej niż Jamajka)…

Ale nawet tak dobra konstrukcja rzadko radzi sobie w wysiłku neurologiczno-mięśniowym jakim jest 100 metrów. Rzadko który kraj z północy sobie radzi. Kanada? 100% trenuje w USA (i to jeszcze na południu), Wlk Brytania? USA, Włochy i Jamajka choć ukłony dla Glave’a i Dadzie (rzadko nawet obozują, ale kto ich tam zna). Skupmy się na Norwegii… W tym sezonie (uwzględniając ostatnie dwa tygodnie ciepłe w tym kraju, ponad 20 stopni) TYLKO 7 Norwegów złamało 11 sekund na 100m. Mają dużo startujących, lekka trzyma się tam dobrze. W poprzednim roku łącznie 49 Norwegów złamało 11-ke (w Polsce to średnio 90-100).

Najszybszy Norweg w tamtym roku pobiegł 10.27 (+1.1). W roku olimpijskim najszybszy z nich miał 10.40(+1.5). World Athletics zalicza im wyniki 100m z… hali (w Sandneshallen mają ponad 100m prostej). Ale żaden z Noweg pewnego poziomu nie przeskoczy. Dni słonecznych(a warto zwrócić uwagę też na kąt tych promieni im dalej od równika) w ciągu roku mają niewiele mniej niż Polska (choć różnią się bardzo rozciągłością terytorium), generalnie przeważa sezon halowy jak i w prawie całej Europie. Rekordzistą ich kraju od 2011 roku jest Ndure, czyli przybysz z Gambii (9.99), już zakończył karierę. Aktualnie nie mają nikogo kto mógłby na 100-200m zrobić różnicę, choć na hali 6 ich sprinterów pobiegło poniżej 6.79/60m (14 w Polsce). W ostatnim roku 4 Norwegów złamało 21 sekund na 200m (5 w Polsce) ale tam też brakuje lidera. Moen ze zdjęcia miał zaledwie jeden wielki rok zarówno na 100 i 200m gdzie wówczas ustanowił rekordu kraju na 10.08/100m i 20.17/200m. Mimo, że w stosunku do liczby mieszkańców mają dużą konkurencyjność nie mogę przebić szklanego sufitu. Kobiety podobnie. Tylko 2 złamały w tym roku… 12 sekund i to jeszcze w Brukseli.

Norwescy sprinterzy podobnie jak Polacy nie trenują na stałe za granicami kraju. U nas wyjątkiem jest od niedawna 20-letnia Ida Moczerniuk (11.56 w tym roku w Stanach). Norwedzy nie mają nawet wyjątków. Trener Bolta powiedział o Europie, a konkretnie o Wlk Brytanii, że nie mogą osiągnąć pewnego poziomu właśnie przez brak słońca (choć temperatury roczne mają nawet wyższe niż Polska, łagodne zimy itp.). Gdyby zrobić mistrzostwa świata krajów północy to ciekawe kto byłby najszybszy? Pewnie de Grasse, ale on trenuje w słonecznym stanie (bo STANY już potrafią być chłodne niektóre), ale gdyby polegać tylko na tych którzy zostali jak wspomniani Glave (2x pobiegł 10.00) i Dadzie to obraz byłby zupełnie inny. Dania ma Hansena (PB 10.12), Szwecja Larssona (10.08), Polska Kopcia (10.05) i Wdowika (10.10). Niemcy? Mają niespokrewnionych ale trenujących przynajmniej w tym kraju sprinterów o nazwisku Ansah (PB 9.99 i 10.00, oni są fundamentem niemieckiej sztafety). No ale opisujemy tylko rekordowe wyniki. Średnia z międzynarodowych imprez nie pozwala na finał choćby mistrzostw świata. To ciekawy wątek jak i gdzie trenują najszybsi i na ile stać tych, którzy większość roku spędzają u siebie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *