Chcę być szybki, czy wolny? Po co sprinterowi tlen?

5 października, 2020 Wyłącz przez Sprinterzy.com

„Jestem sprinterem, ale z Tobą mogę robić tlen”-tak zwrócił się kiedyś sprinter do dziewczyny, która chyba nie do końca zrozumiała jego intencje. W USA taki żart faktycznie wzbudziłby śmiech, ale w Polsce nie specjalnie-w końcu trening tlenowy wciąż stanowi u nas ważny akcenty przygotowań do sezonu. Okres pazdziernik-listopad i marzec to okres biegania chyba największych objętościowo treningów. Dominują 3 lub 5-kilometrowe wybiegania, 4x800M, 8x300M, 6x200M, 12x100M… 2×500+3x300M itd…. Zawodnicy w pocie czoła pokonują kolejne kilometry słysząc od trenerów: \”Tak trzeba, jeśli teraz zbudujemy bazę tlenową, to potem będziemy mieć siły na długi bo przecież 2-miesięczny sezon. Unikniemy też kontuzji, bo mała intensywność chroni przed przepracowaniem mieśni\”. Dwa argumenty i aż dwa błędne założenia metodyczne! Dlaczego tzw. baza tlenowa oparta o duże objętości jest pozbawiona sensu?

Po pierwsze należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy trening dużych objętości buduje większy fundament tlenowy, niż trening małych objętości np: 5x60M? Podstawa naukowa jest taka, że interwałowy trening sprinterski (SIT-Sprint Interval Training) poprawia maksymalny pobór tlenu (Vo2max) w takim samym stopniu jak trening dużych objętości (ET-Endurance Training). Wystarczy zajrzeć choćby do publikacji Davida Kelly\’ego, który został opublikowany w \”The Journal of Strength & Conditioning Research\” (November 2018). Nie tylko jego badania wyjaśniają bezsens czasochłonnego treningu dużych objętości. Inne badania jak np. Wallanda z 1995 roku pokazują, że trening dużych objętości nie tylko nie buduje skuteczniej Vo2max, ale także naraża nas bardziej na kontuzje. (m.in. mięsień dwugłowy w czasie biegów o rozbudowanych objętościach pracuje ciężej, niż przy treningu maksymalnych prędkości w małych objętościach). Jeden z najlepszych trenerów sprintu na świecie, Vince Anderson komentuje sprawę następująco: „Wiemy, że na 100 i 200 metrów występuje zero-procentowy komponent aerobowy. Zero procentowy! Więc dlaczego 95% swojego czasu poświęcacie na coś, co nie ma nic wspólnego z wydajnością? Duże objętości nie tylko nam nie pomagają, i nie tyle są neutralne, co wręcz szkodliwe”. Biorąc pod uwagę powyższe założenia, dlaczego biegamy na treningach z prędkością 21-27 km/h, skoro na zawodach biegamy ze średnimi prędkościami powyżej 30 km/h? Naprawdę wierzymy w to, że kiedy będziemy wolniejsi, staniemy się szybsi? „Jeszcze nie widziałem nikogo w sporcie, kto powiedziałby: kurczę, chciałbym być wolniejszy”-tak sprawę komentuje Derek Hensen. Czyżby? W Polsce istnieje mnóstwo medalistów m.in. Marian Woronin, którzy z dużych objętości tlenowych biegali na 100 metrów regularnie poniżej 10,2 sek. na 100 metrów. Skoro działało to na Woronina, skoro działało to na Urbasia i innych, to dlaczego ma to nie działać na mnie? Otóż każdy trening działa! Nawet martwy ciąg wykonywany z zaokrąglonymi plecami przynosi zadziwiające efekty siły! Maćkała i Kowalski w swojej książce „Trening biegów krótkich” podali przykład badań, gdzie jednakowy trening dopasowano dla kilkuset różnych ludzi. Taki sam typ treningu, ale jedni notowali po jego 3-miesięcznym wykonywaniu progres 2%, a inni aż 40%! Jeśli dla swoich zawodników zaimplikujemy taki sam rodzaj treningu, to i tak chyba logiczne jest, że jedni pobiegną np. 10.9 na 100M, a inni nie będą łamać nawet 12 sekund? Progres będzie istniał zawsze! Jeśli jednak chcemy być najszybsi, musimy pracować jak najszybsi ludzie świata. Czy ktoś z czytających ten tekst przeanalizował mechanikę biegu sprinterów, którzy łamali barierę 9,9 sekundy? Czy ktoś z czytających ten artykuł zadał sobie trud, żeby sprawdzić jak trenują zawodnicy, którzy łamią 9,9 sek.? I w końcu, czy ktoś z czytających ten tekst sprawdził, czy polskie metody szkoleniowe są choć w minimalnym stopniu spójne z tym, co stosują zawodnicy „under 9,9 seconds”? Reasumując tlen jest fundamentem w sprincie, ale tylko dla zachowania funkcji życiowych w czasie 10, 20 lub 50 sekund biegu. Należy wiedzieć, że nawet 400-metrowcy zużywają realnie jakieś 10% tlenu, dla którego nie potrzebują bazy tlenowej, ale szybkościowej-już ona sama wystarczy, żeby dostarczyć taki sam stopień natlenienia.