Stres. Ciekawa ikonografika od Dereka M. Hansena i Carla Valle
Na podstawie modelu podwójnej periodyzacji rozpatrzmy dwa sezony: halowy i letni. Sprint jak wiemy jest neurologiczny, adaptacje są w nim długie i trzeba brać na poważnie to co mówi najbardziej utytułowany trener na świecie, Stephen Francis, że „nie wierzy w podwójny szczyt” –>w konsekwencji tym szczytem jest drabina oddziałującego stresu. Cały artykuł oprzemy o model gradacji stresu, który opracowali Derek M.Hansen i Carl Valle (ikonografika na podstawie profilu Hansena na instagramie)

Sezon halowy jeśli chodzi o gęstość startu jest krótki, zazwyczaj w PL trwa około 40 dni. Tylko najlepsi mogą pozwolić sobie na przesuwanie sezonu do okresu np. 60 dni. Ale powyższy czas to zaledwie okienko na starty. Im wcześniej jednak zawodnik zaczyna starty, tym szybciej musi wychodzić ze spokojnej fazy budowania specyfiki treningu (także fazy adaptacji) i przechodzi na tryb stresu startowego, ważnego ale nie w dwóch szczytach. Najlepsi nieprzypadkowo biorą minimum 30-40 dni całkowicie wolnego od biegania czasu po sezonie letnim. Chcą wyciszyć układ nerwowy. Rekordowe bo 80 dni wziął po sezonie Usain Bolt!
A co robi hala? Jest jak infekcja, stresor, który wkracza w spokojny rytm przygotowań.
Najszybsi na świecie NIGDY nie traktują hali priorytetowo. Nie oni a ich trenerzy! Decyzję o startach podejmują na spokojnie w oparciu o to, że ich imprezą docelową ZAWSZE będzie marzec. Zupełnie inaczej niż u większości zawodników. Ich starty najczęściej zaczynają się w lutym i są etapem gdzie najczęściej mogą poćwiczyć start po prostu. Patrząc globalnie jest jednak jeszcze ciekawiej. Np nie startujący na hali Jamajczycy także rozpoczynają starty w lutym(no i RPA, USA itd). A więc rytm wczesnych startów jest ważny, ale nie na poziomie celowania w rekord życiowy! Najszybsi zazwyczaj wybierają dłuższe dystanse np 200-400m.
Kiedy widzimy kogoś startującego na 60m to wciąż jest cel przy okazji, a nie danie główne. Po zintensyfikowanym sezonie znowu trzeba rozpędzać układ nerwowy. Podobnie ma się to na mapie planowania środków treningowych. Po rozpoczęciu przygotowań zawodnik powinien mieć możliwie dużo czasu żeby realizować plan na nawierzchniach miękkich (trawa, żużel) oraz w płaskich butach. Dlaczego? Rozpędzamy układ nerwowy, dajemy mu sygnał, że nawet kiedy realizujemy trening szybkości to płaskie buty lub trawa obniżają próg zaangażowania w bodziec. Adaptacje są ważne! Stres startowy jest ważny, więc musimy zarządzać celami. Frustracja zawodnika na hali gdzie nie ma on czasu zbudować formy i adaptacji może być dla niego destrukcyjna na okres późniejszych przygotowań do lata. Gonienie wyniku to też nic dobrego.
Podwójny model periodyzacji upowszechnił nie kto inny jak Gerard Mach, odkrył, że można budować z powodzeniem dwa szczyty, ale on bynajmniej nie zrezygnował ze stopniowo przebiegających adaptacji tylko dlatego, że tego wymagał cel startowy. W jego czasach tzw. pierwszy szczyt przebiegał dokładnie jak obecnie czyli na marzec (pierwsze HME/IE odbyły się w 1966 roku i to 27 marca).
Polacy dominowali na hali, a nie było tworu zwanego HMŚ. Polacy w 1968 roku już byli 4 siłą i to za krajami nie istniejącymi (za ZSRR, RFN i NRD) na kontynencie zdobywając na HME 5 medali. W PL w tym czasie jeszcze nie było bieżni lekkoatletycznej! Gerard Mach wiedział jak budować, a obszerne fragmenty jego koncepcji z książki można odnaleźć na naszej stronie. Owszem więc, możliwe są dwa sezony, ale jak planujemy środki, jak długo odpoczywamy po hali, kiedy rozpoczynamy szlif nad tzw. wytrzymałością szybkościową, jak indywidualne cechy lekkoatletów są powiązane z takim stresorem jak hala?
Warto zaznaczyć, że hale lubi zapewne duża część środowiska bo hala jest sprawiedliwa. Nie ma wiatru (ale tak samo powinno być latem! Wiatr nie powinien być problemem ale kto pomyśli o zmianie kierunku biegu?!). Sezon letni rozpoczyna się na serio w PL w chłodnym i burzowym maju. Nie raz obserwowaliśmy starty zawodników w temperaturze 8 stopni, czy w deszczu i pod wiatr. A czerwiec? Czerwiec to takie podstawowe okienko gdzie można poszukać wyniku. Słowo kluczowe: „poszukać” , a gdzie jak nie u nas szukamy wyniku dosłownie jak wiatru w polu… Mityngi powinny służyć zawodnikowi (zmiana kierunku biegu lub choćby organizacja zawodów w miejscach takich jak Chorzów, ale tam są tylko zawody dla elit) . Biorąc pod uwagę tylko sprint gdzie czynników stresowych jest wybitnie dużo i biorąc pod uwagę nieprzyjazny okres startowy nasuwa się pytanie: „jak to wszystko zaplanować?” A planować trzeba od tyłu (czyli od celu głównego)