Dan Pfaff: „Myślę, że zmiana ekspresji genetycznej jest możliwa poprzez odpowiednie ukierunkowanie treningu”
Trener Dan Pfaff wyszkolił 49 olimpijczyków, w tym 9 medalistów igrzysk, 51 uczestników Mistrzostw Świata (również 9 medalistów) oraz 5 rekordzistów świata. Poprowadził swoich zawodników do ustanowienia 57 rekordów krajowych w różnych konkurencjach. Poniżej publikujemy bardzo ciekawe fragmenty wywiadu jakiego udzielił Davidowi Marisowi z którym utrzymujemy kontakt.
Dan pełnił funkcję trenera podczas pięciu Igrzysk Olimpijskich w pięciu różnych krajach oraz dziewięciu Mistrzostw Świata dla sześciu różnych państw. Wygłaszał wykłady w 27 krajach, a jego prace opublikowano w ponad 20 krajach.
Jest byłym przewodniczącym ds. programów edukacyjnych dla trenerów lekkoatletyki w Stanach Zjednoczonych oraz w NACAC Caribbean Basin Project. Był także głównym instruktorem na kursach poziomu I, II i III dla obu tych organizacji.
Freelap USA: Od dawna jesteś trenerem, a obecnie mocno angażujesz się w edukację innych trenerów. Jakie kluczowe lekcje wyniesione z kariery wpłynęły na Twój warsztat? Jakie różnice zauważasz w rozwoju trenerów teraz w porównaniu do czasów, gdy sam się rozwijałeś?
Dan Pfaff: Trener Tellez (trener m.in. Carla Lewisa, niedawno wydał książkę) miał ogromny wpływ na mnie, gdy zaczynałem karierę trenerską na poziomie akademickim. Cenił sobie podejście minimalistyczne, dlatego tworzył proste programy, które mogłyby zmieścić się na odwrocie pudełka od zapałek! Dla trenera Telleza fundamenty były fundamentami i nie tracił czasu na zbędne elementy. Nie stosował specjalnych ćwiczeń sprinterskich ani dodatkowych, drugorzędnych działań. Uporządkował najważniejsze elementy treningu, które stanowiły podstawę jego programu.
Kiedy byłem młodym trenerem, edukacja sprowadzała się do udziału w dwóch lub trzech klinikach trenerskich rocznie i otrzymywania kilku czasopism branżowych. Wyzwanie stanowił dostęp do informacji. Obecnie mogę otworzyć 80 stron internetowych na dowolny temat, a media społecznościowe umożliwiły nam dostęp do ogromnej ilości wiedzy od różnych trenerów i specjalistów oraz ułatwiły interakcje z nimi. Dzisiejszym wyzwaniem jest myślenie krytyczne i filtrowanie ogromu dostępnych informacji, ponieważ trudno odróżnić prawdę od dezinformacji.
Młodzi trenerzy mają teraz dostęp do niekończącej się listy metod. Jak w tym wszystkim ustalić priorytety i określić, co jest najważniejsze? Nie da się trenować wszystkiego jednocześnie z jednakowym zaangażowaniem. Uważam, że dziś znacznie trudniej jest zidentyfikować podstawowe i kluczowe elementy treningu, dlatego umiejętność krytycznego myślenia jest ważniejsza niż kiedykolwiek. Nawet jeśli jakieś ćwiczenie lub koncepcja ma sens, trzeba je odnieść do specyfiki zawodnika, jego etapu rozwoju oraz pory roku. Należy zadać sobie pytania: „Czy moi zawodnicy potrzebują tego teraz? Czy dodanie tego ćwiczenia rzeczywiście coś zmieni?”
Jako naukowiec lubię gromadzić dane przez dłuższy czas, analizować trendy i wzorce oraz oceniać, co działa, a co nie. W dobie mediów społecznościowych często brakuje krytycznego myślenia i analizy opartej na metodzie naukowej. Prowadzi to do tzw. „plemienności” i spolaryzowanego podejścia zamiast postrzegania opcji treningowych jako punktów na spektrum. Większość rozwiązań znajduje się gdzieś na tym spektrum, a odpowiedni punkt zależy od konkretnej sytuacji i zawodnika, z którym pracujemy.
Myślę, że to ludzka natura – chcieć brzmieć na osobę wykształconą i dobrze poinformowaną. Ponieważ mamy dostęp do wielu technologii dostarczających nam danych i informacji w procesie treningowym, często zbytnio zagłębiamy się w szczegóły, mierząc mnóstwo parametrów, które mogą być nieistotne. Używam terminu „granularność”, aby opisać, jak głęboko muszę się zagłębić, aby rozwiązać dany problem i znaleźć odpowiednie rozwiązania. Jeśli trenuję dziewczynkę ze szkoły średniej pracującą nad przyspieszeniem, to filmując jej wysiłki z boku, od przodu i od tyłu, mogę prawdopodobnie uzyskać 80% potrzebnych informacji. Nie potrzebuję w tym przypadku „platformy mocy” – mogę utrzymać prostotę procesu, by osiągać postępy. Ostatecznie sprowadza się to do mojej wcześniejszej uwagi o minimaliźmie i skupieniu na kluczowych elementach codziennej pracy.
Freelap USA: Kiedyś opowiedziałeś mi historię o Obadele Thompsonie, który był w stanie przebiec 6 niemal maksymalnych odcinków 120 metrów bez spadku tempa, podczas gdy Bruny Surin miałby trudności już po dwóch takich odcinkach. To pokazało mi, jak bardzo sprinterzy mogą się różnić, mimo że ich wyniki w zawodach mogą być bardzo podobne. Jakie kategorie stosujesz do klasyfikacji swoich sprinterów i jak dostosowujesz do nich trening?
Dan Pfaff: Na początek oceniam podstawowe parametry budowy ciała sprintera. Jakiego jest wzrostu? Jaka jest długość jego kończyn? Jak bardzo jest umięśniony? Na tej podstawie mogę wysnuć pewne przypuszczenia dotyczące sposobu, w jaki się porusza – czy bardziej opiera się na sile mięśni, czy może na elastyczności.
Obadele Thompson był bardzo elastyczny – niski, szczupły i nie podnosił ciężarów, a mimo to miał drugą lub trzecią najdłuższą długość kroku spośród wszystkich sprinterów w tamtym okresie. Można więc założyć, że pokonywał dystans głównie dzięki wykorzystaniu elastyczności i pracy tkanki łącznej. Z kolei Bruny Surin był wyższy, bardziej umięśniony, miał doświadczenie w treningu siłowym, a wcześniej był trójskoczkiem, co dawało mu narzędzia do korzystania z bardziej siłowej strategii biegu.
Podczas oceny i treningu zawodników analizuję poszczególne fazy biegu: start z bloków, przyspieszenie, szybkość maksymalną, specjalną wytrzymałość szybkościową oraz biegi alaktyczne. Dla jasności, specjalna wytrzymałość szybkościowa to wysiłki na dystansach 70-90 metrów przy prędkości maksymalnej, a biegi alaktyczne to odcinki 120-150 metrów. W każdej z tych kategorii analizuję dane kinematyczne, takie jak kąty wychyleń ze startu, czasy i generowane siły.
Każdy zawodnik pracuje nad wszystkimi tymi aspektami, ale analizuję zakresy objętości treningowej – górne i dolne granice dla danego zawodnika. Jakie jest minimalne obciążenie potrzebne, aby uzyskać pożądane efekty biologiczne i techniczne, oraz po ilu powtórzeniach jakość zaczyna spadać? Nazywam to „sufitami” i „piwnicami”. Na podstawie własnych obserwacji, badań i rozmów z innymi trenerami zacząłem dostrzegać te granice. Większość doświadczonych sprinterów, którzy byli dobrze trenowani, może wykonać od 15 do 18 startów z bloków na odcinku 20-30 metrów bez wyraźnego spadku jakości lub zmian w technice.
To byłby zatem sufit. Jednocześnie wiem, że potrzebuję co najmniej 6 do 8 takich startów, aby uzyskać pożądane efekty treningowe – w przeciwnym razie brak praktyki wpłynie negatywnie na rozwój tej umiejętności. Sprinterzy bardziej umięśnieni mają tendencję do lepszego przyspieszania, podczas gdy ci elastyczni lepiej utrzymują prędkość i są w stanie wykonać większą objętość dłuższych odcinków.
Obadele Thompson miałby trudności z wykonaniem 15 startów z bloków – myślę, że najwięcej, co zrobił, to około 10. Jednak gdybyś kazał mu wykonywać biegi szybkościowe, specjalną wytrzymałość szybkościową lub odcinki alaktyczne, mógłby to robić cały dzień! Z kolei Bruny mógłby wykonać nawet 21 startów z bloków bez spadku formy, ale gdybyś poprosił go o 4 odcinki po 150 metrów, jego czasy szybko by się pogorszyły.
Jeśli zawodnik nie jest w stanie spełnić minimalnych wymagań objętościowych dla danej fazy biegu, notuję to i stopniowo nad tym pracujemy. Częstym błędem jest skupienie się na poprawie słabych stron kosztem mocnych, co w efekcie prowadzi do tego, że mocne strony również stają się przeciętne, a ostatecznie wszystko jest średnie.
Myślę, że możliwe jest zmienienie ekspresji genetycznej poprzez odpowiednie ukierunkowanie treningu. Na przykład, gdyby Obadele trenował siłowo, mógłby stać się tym, co nazywam sprinterem hybrydowym – napędzanym siłowo na starcie, a bardziej elastycznym na końcowych etapach biegu. Jednak nie chciał tego eksplorować, więc pozostał zawodnikiem silnie ukierunkowanym na elastyczność.
To podnosi bardzo ważną kwestię dotyczącą emocjonalnych skłonności zawodnika i tego, czy czuje się komfortowo, wychodząc daleko poza swoją strefę komfortu. Ludzie naturalnie ciągną do tego, w czym są dobrzy, a próbowanie rzeczy, które nie przychodzą im naturalnie, jest zwykle mniej wygodne. Niemniej jednak kluczowe jest zrozumienie, jaki wpływ może mieć rozwijanie jednego aspektu biegu na inne jego elementy.
Na przykład, jaki wpływ ma interwencja dotycząca startu lub wczesnej fazy przyspieszenia na wykonanie biegu w jego późniejszych etapach? Istnieje ryzyko, że program treningowy straci równowagę, co zaobserwowałem w Wielkiej Brytanii, gdzie kładziono duży nacisk na bieg na 60 metrów. Zawodnicy stawali się całkiem dobrzy w szybkim biegu na tym dystansie, ale ich wyniki na 100 metrów często nie były proporcjonalnie równie dobre.
Pełen wywiad dostępny na stronie SimpliFaster w języku angielskim.