Quo vadis lekkoatletyko?
Za nami mistrzostwa Europy, a wcześniej halowe mistrzostwa świata. Bilans to zaskakujące dla niektórych 8 medali (0-6-2) z Birmingham oraz 4 medale z Halowych mistrzostw w Toruniu (20-22 marca). Po drodze World Relays (3 kwalifikacje z 6 możliwych do mistrzostw świata 2027, ale żadnej do wrześniowych Ultimate). Jak podsumować kierunek polskiej lekkoatletyki przed sezonem mistrzostw świata 2027 i igrzysk olimpijskich 2028? W skrócie to utrzymujemy potencjał seniorski mimo słabnących rezerw juniorskich i młodzieżowych. Ale w lekkoatletyce, która jest sportem bardziej indywidualnym, a nie zespołowym właśnie o to chodzi. Pytanie czy jesteśmy w stanie podnieść ceny złota bo żadnego nie zdobyliśmy w latach 2024-2026 na głównych imprezach letnich. Z identycznym problemem mierzy się reprezentacja Francji. Szerokie zaplecze, ale i brak zwycięstw. Tymczasem nadchodzi era liderów wybranych bloków. Zwiększyła się liczba konkurencji i np. Amy Hunt miała okazję zdobyć 4 złote medale. Wykorzystała szansę wraz z Wielką Brytanią w 100%. Świat zmierza w kierunku jakości, bo konkurencji i krajów zdobywających medale jest coraz więcej. Jakość, a nie ilość wyraża się w zagospodarowaniu najbardziej wiodących konkurencji i tak Hiszpanie i Włosi mają pewniaków chodzie, Holendrzy w sztafetach, a Norwedzy na 400 metrów. Polacy mają potencjał w rzutach? To dlaczego nie zdobyliśmy żadnego medalu na mistrzostwach Europy?Polska lekkoatletyka jeśli spojrzeć na historię zawsze była wszechstronna. Spośród dwóch szczytów formy 2009 i 2021 gdzie na MŚ i IO zdobyliśmy po 9 medali zawsze wyróżnialiśmy się konkurencjami technicznymi po prostu z daleka od krótkich odcinków sprinterskich (a tych jest cała gama bo i 100, 200, 400m ale także 100, 110 i 400m ppł). Tak, na mistrzostwach Europy 4/8 medali zdobyli sprinterzy, ale w 2009 i 2021 ich udział indywidualny wyniósł 0. Tylko w 2021 roku rozbłysnęliśmy w sztafetach 4x400m mix (debiut) i 4×400 kobiet. Sprint światowy podnosi minima coraz bardziej, po prostu odjeżdża i radość z łącznie 5/8 medali(włączając sztafetę) na mistrzostwach Europy w sprintach na świecie może być już tylko wspomnieniem. Z tej perspektywy nie wygląda to dobrze. Polska lekkoatletyka jest wszechstronna, można być spokojnym, że Polaków będzie można oglądać w satysfakcjonującej ilości na MŚ i IO ale czy to właściwy kierunek? W PZLA zauważono problem malejących grup treningowych U-16, U-18 i U-20 ale jednocześnie podkreślono, że fundamentem jest program Lekkoatletyka dla Każdego(działa od 2014 roku), który stworzył najszerszą gamę naborową w historii. Tyle, że on zaczyna się od bardzo wczesnych grup wiekowych bo aż 8 lat. Jaka jest szansa, że ktoś z przedziału 8-12 lat utrzyma zainteresowanie lekkoatletyką wchodząc w wiek juniorski? Im wcześniej, tym trudniej bo przecież U-18 i U-20 ubywa, a problemów charakterystycznych dla tego wieku przybywa (praca, nauka, rozwój AI). Kolejna sprawa jak ten program funkcjonuje w rzeczywistości? Trener jest nagradzany za wprowadzenie zawodników w system licencyjny? LDK można zagospodarować ale trzeba mieć nie tylko plan, ale i wprost określić wytyczne takiej jak uwzględnienie różnic rozwojowych płci, start specjalizacji i etapy kształcenia. LDK może być zabawą na wczesnym etapie ale czy posiada powyższe wytyczne? Jak są one egzekwowane? Czy rywalizacja w systemie licencyjnym nie „wycina” zapału zawodników? Każdy chce wygrywać, ale każdy też poprawia się w swoim tempie. Tak zwana Ligi Młodzików i Makroregiony czyli zawody juniorskie opierają się na finansowaniu zdobytych punktów. W takich realiach nie trudno o przyspieszoną specjalizację. Wiele systemów m.in. kanadyjski i norweski opierają się na wytycznych dotyczących wieku i szczebli rywalizacji i rozwoju szkolenia. Korekta tego kierunku w Polsce mogłaby nie zadziałać jeśli gratyfikacja finansowa odbywa się potem na podstawie wyników. A wyniki to punkty, punkty to kasa. Co gorsza pieniądze są dla trenerów jeśli ci zgromadzą odpowiednią ilość zawodników (w znaczeniu licencji, prosimy o korekty jeśli jest inaczej?), a licencje w Polsce są wymagane dla startu na zawodach. W tym już punkcie odsyłamy do innego dobrze odebranego artykułu o juniorach w Polsce –> „Zawodów jest bardzo dużo”
W strategii rozwoju PZLA na lata 2029-2036 jest dość sporo o infrastrukturze, mowa o 264 stadionach lekkoatletycznych, które trzeba zagospodarować. A znaczenie mają też hale. Prawda środowiskowa jest jednak taka, że coraz większa ilość stadionów i hal rodzi coraz większe problemy. Średni koszt treningu w Krakowie to 300 zł/za godzinę na stadionie. Tylko pojedynczy ludzie mogą korzystać za darmo i tylko na wybranych obiektach. Koszt wynajmu hali i to tylko czterotorowej? Sami sprawdźcie. W Krakowie to 280 zł/za godzinę. Te ceny będą rosnąć. Więcej stadionów to też ich większa ochrona. Lekkoatletyka w Polsce jest INDYWIDUALNA. Trenując samemu jest łatwiej i taniej ale zorganizowana praca to już wysoka cena i poświęcenie. I kto ma za to odpowiadać? Trenerzy, których główną pracą ciągle pozostaje zawód nauczyciela w szkole i których bazą są dzieci? A może warto byłoby wrócić do czasów Wundertemu i polegać na dużych ośrodkach oraz wykorzystaniu szkół dla programów, które nie są licencyjne (jednocześnie też wyniki nie są ogólnodostępne jak współcześnie i to 5 minut po biegu)? W Polsce mówi się o złej demografii, ale skoro jest zła w populacji ogólnej to dlaczego nie gospodaruje się infrastruktury i środków w rozwój ośrodków gdzie ludzi de facto przybywa? W PL mamy 34 ponad 100-tysięczne miasta, a stadionów 400-metrowych nie mają m.in. Wrocław, Gdynia, Elbląg czy Bytom. W Polsce praca treningowa odbywa się o października do kwietnia, a tu nie potrzeba już stadionów ale hal. Gdzie najczęściej siedzą zimą polscy lekkoatleci? Na siłowni bo tylko one są w miastach. W całym kraju jest 6 hal z bieżnią 200 metrów. Jest też około 40 obiektów krytych 40-60m, których ceny wynajmu rosną. A tu trzeba jeszcze potrafić utrzymać klub. Jak się okazuje utrzymanie klubu opartego na dzieciach nie jest trudne, ale seniorskiego (+20 lat) lub nawet juniorskiego (17-19 lat) to już wyzwanie. Po prostu zawodników ubywa w konkretnym przedziale. W całym kraju tylko jedno województwo organizuje mistrzostwa seniorów (Śląsk). Tymczasem Jamajka (populacja i wielkość jak polskie województwo, demografia ogólna też gorsza) problemu organizacji zawodów dla tej grupy wiekowej nie ma. Tylko czekać aż i Śląsk zniknie z seniorskiej mapy. Nie można zauważać, że U-18,U-20 i U-23 ubywa, a ciągle powiększać bazę U-12,U-14. To jest zbyt długi okres i co już opisaliśmy najeżony pułapkami. Można natomiast sięgnąć po zawodników z grup gdzie ubywa stwarzając ku temu podstawy. W ilu miastach w Polsce obowiązuje dofinansowanie dla grup 18-22 lata? W ilu miastach udział seniorów w mityngach przekracza… 15%? Ile kubów rekrutuje młodzież i seniorów i dlaczego tak mało? Co robi się żeby zachęcić młodzież? Jamajka przyciąga U-20 i U-23 dzięki koncentracji uniwersytetów w jednym tylko miejscu w kraju. Na Wyspie są 4 stadiony, z czego 3 w Kingston. Każdy chce uczyć się w Kingston, a tam sieć lekkoatletyczna zarzucona jest już bardzo szeroko. Trampoliną w USA są także uczelnie (wraz z ligą NCAA wielu dywizji), w Europie jak i w Kanadzie coraz więcej małych grup zaczyna koncentrować się wokół konkretnych ośrodków. System centralny oddaje więcej władzy trenerom i wolnorynkowemu wyborowi. Nie sypie się pieniędzy w utrzymanie trenerów, oni sami tworzą sobie warunki. A jeśli trener sam sobie to sięgnie po jaką grupę wiekową? Wg własnego doświadczenia, a doświadczeniem najlepszych jest zawsze sięganie po starsze roczniki. Glen Mills i Stephen Francis zgodnie mówią o wieku +16 lat. A jeśli ktoś szuka wcześniej to w ramach funkcjonującego sytemu (wytyczne dla wieku, zasady rywalizacji). Obie grupy się uzupełniają. To jak z Boltem. W wieku 14 lat zaczął, ale już po trzech latach zmienił trenera. Miał wybór i bazował na dwóch innych doświadczeniach trenerskich. W wielu ośrodkach nie ma płynnego przejścia (na to zwraca też uwagę strategia PZLA), tak jakby zawodnik zakopywał się w jednym szkoleniowym systemie. Powinny być dwie drogi, których płynność wyznaczy różnica w podejściu do obciążeń i rywalizacji.
Warto zwrócić też uwagę w kontekście dostępności lekkoatletyki, że otwarcie stadionów i budowa hal nie rozwiąże problemu, bo gdzie tak naprawdę można trenować rzuty, młot, tyczkę? Trzeba właśnie iść za tymi ośrodkami które to umożliwiają i przy których działają uniwersytety. Rozwarstwienie, pompowanie środków równo w takim układzie dostępności może w końcu zaowocować tym, że tak jak na obecnych mistrzostwach Europy o medale będą walczyć tylko… biegacze! (w Birmingham 100%). A odwrócenie trendu na korzyść biegów to w konfrontacji ze światem bardzo ryzykowna ścieżka i porzucenie tradycji wszechstronności (z przewagą konkurencji technicznych). Tak, można przyjąć, że rzuty zostały porzucone, a sukcesy brały się z i tak małej grupy naborowej (zdecydowanie mniejszej niż biegi)
I tak można być dumnym że ma się dużo zawodników w topce kontynentu, ale nadciąga jakość. Aż 9 zawodników spośród 23 polskich miejsc w top 8 mistrzostw Europy ma ponad 29 lat! Wszyscy zdobywcy medali to seniorzy. Tylko 1 mężczyzna zdobył dla Polski medal. Na igrzyskach olimpijskich tylko dwóch. Ten trend przewagi kobiet jest najbardziej widoczny w Polsce (w Niemczech i we Włoszech na odwrót). Kobiety zaczynają rządzić już nie tylko w szkołach, sądach i polityce, ale i na stadionach. Mężczyźni schodzą do cienia i niedługo będą pod może specjalną ochroną. Widzą to też trenerzy gdzie przewagę mają dziewczynki. Pytanie czy taki trend to nie jest właśnie pokłosie wczesnej specjalizacji w Polsce? Chłopcy dojrzewają później, a skoro jest to obiektem wytycznych szkoleniowych dla Kanady, Norwegii, Jamajki, USA czy Szwajcarii to czy można prowadzić rekrutację tak wcześnie, a potem jeszcze iść podobnym torem szkolenia obu płci? W czasach świetności Wunderteamu zawodnicy zaczynali najczęściej w wieku 14-16 lat. Niektórzy jak podwójny mistrz olimpijski, Józef Szmidt w wieku 19 lat… O co chodzi we wczesnym początku? Różnice rozwojowe są bardziej wyrównane, ale i start rywalizacji następuje adekwatnie do mentalnych możliwości. Norwegia i inne kraje mogą rywalizować ogólnokrajowo od 13 roku życia. To nie znaczy, że nie mogą ścigać się gdzie indziej, ale odbywa się to poza systemem licencyjnym, który nijako tworzy presję (szybka dostępność wyników, porównywanie itd.), im później przychodzi presja tym bardziej jest to spójne z rozwojem. Można trenować i mając lat 6 ale jest to jak na placu zabaw, ciągle w odrębnym środowisku. Wszystko ma swoje fazy. Najlepiej powiedzieć, że winę ponosi piłka nożna ale i na wsiach już widać, że orliki piłkarskie stoją puste. Nie ma tam nawet dziewczynek. W Niemczech prym lekkoatletyce nadają mężczyźni, a tak rozbudowana juniorsko czeska lekkoatletyka szoruje po dnie (mimo licznej obecności w topie na mistrzostwach juniorskich z mistrzostw Europy wrócili z 0 medali i tylko 17 punktami. Nie pomogła też mająca rosyjsko-angolskie korzenie Gloria Lurdes Manuel).
Polska lekkoatletyka broni się charakterem tak jak polska gospodarka mimo zaciskania pętli na szyi przedsiębiorców broni się wzrostem i stabilnością. Chmury ciągle nachodzą, ale jakoś nie docierają. W środowisku lekkoatletycznym alarm jest podniesiony już od bardzo długiego czasu, a mimo to ciągle zachowujemy potencjał. Mamy ogromne szczęście pisząc ten artykuł, że jesteśmy najbardziej medalodajną dyscypliną w Polsce, której popularność medialna jest coraz większa. Dzieje się to nie dzięki, ale jakby pomimo przeszkód jakie napotyka. Największy kryzys polska lekkoatletyka ma już za sobą, a były to lata 1986-1996, cała dekada kierunku ku upadkowi. Kolejno w 1986 roku 1 medal brązowy ME, 1987 0 medali MŚ i nasz pogrzeb w Seulu na igrzyskach 1988 (także 0 medali). Demografia już kulała, Polska chwiała się jak cały ZSRR, a mimo to… przyszły tak wspaniałe lata jak lata 1998-2000, 2009-2011 oraz 2014-2022! I teraz miały być 4 medale na mistrzostwach Europy i co? Nic nas nie zabije, narzekanie nie oznacza, że przestaniemy pracować. Nie przestaniemy, a ludzie pasji którzy dla lekkiej zrobią wiele po prostu nie ubędzie. Pytanie ile zniesiemy wspólnie? I czy nadążymy za opisanymi już objawami kryzysu. Bo u źródła (nabór i trening dzieci, dostępność obiektów, większa brama dla seniorów +20 lat) wciąż można zrobić wiele.