Trener nie zamyka się w wąskiej definicji wykształcenia, papieru, lub sprawowanej funkcji. Bo kim musi być trener? Oprócz nauczyciela często jest i znowu (bardziej w formie doświadczenia) zarządcą (często sprawuje funkcję w zarządzie klubu, a więc jest prezesem) , psychologiem, fizjo (logiem) lub terapeutą, w końcu musi być (lub znać się) na treningu siły i skoków. I kiedy już wydaje się że wymieniliśmy wszystko wkracza kolejna jego rola –>dietetyk. Ale przede wszystkim mentor/przewodnik. I kiedy wszystko sprowadzimy do lekkoatletyki to statystycznie jego mentoring musi dostosować się do zupełnie nowych czasów: rozwoju internetu (potężnego rozwoju ledwo od 2005 roku), który pochłania jego zawodników coraz bardziej, mnożenia się coraz to nowych sportów (najczęściej o zgrozo nieolimpijskich), mnożenia przedmiotów w szkole i wszech ogarniającego wyścigu szczurów. W tych czasach nikt nie ma czasu, bo każdemu wydaje się lub tak jest, że musi gonić. Ścianą jest lęk, depresja czy nałogi. A każdy mądry trener wie, że sukces to obiegowe 10 lat wzrostu. Mądry trener nie wrzuci zawodnika na ruszt, tylko będzie chciał nauczyć go dyscypliny w czasie. Często zrobi to wbrew systemowi, który promuje wyniki i ciężką pracę na już. Trener to ktoś, kto musi z czegoś zrezygnować. Statystyczne zarobki polskiego trenera?

O zgrozo… A więc jest jeszcze trudniej niż za PRLu, naprawdę jest inaczej!

Wysłuchaliśmy długiego (1 godzina i 40 minut) wywiadu z Glenem Millsem (mniej znany niż jego uczeń Bolt) i o czym on tam mówi? O ROZWOJU, MENTORINGU dla swoich zawodników. Dzieli się historią swoich początków gdzie miał tak biednych zawodników, że musiał kupować im obiady czy znaleźć buty.

Jakże to było inne od tego co Uwaga(!) dzieje się w naszej wąskiej strefie geograficznej, bo że ciągle tak jest chyba nie trzeba tłumaczyć (Jamajka, Namibia, Nigeria itd.), jednocześnie Mills będąc bez papierów trenerskich poznawał ten warsztat będąc asystentem u innych wielkich. Wiecie kto trenuje Elaine Thompson-Herah i do niedawna Shelly Ann Fraser? Walcott, kucharz i były zawodnik, asystował na dworze byłego analityka, miłośnika psychologii Stephena Francisa, najbardziej utytułowanego trenera sprintu w historii. Ale o czym mówi Mills? Mówi o drodze, mówi o cechach psychologicznych i fizjologicznych które musi zrozumieć trener, inaczej przegapi wielkie talenty, których różnice kształtują się na różnym etapie kariery, w końcu mówi o przewodnictwie w tej drodze, że to nie metody stają się najważniejsze, a właśnie mentoring. Ilu z nas miało takiego MENTORA?

Ojciec sióstr Williams tenisa uczył się z kaset VHS, nie miał uprawnień , znajomości i kasy. Ale miał zaparcie i ambicje nauczenia się roli, ktorą mu… przypisano. Kto odkrył Djokovica? Jelena Gencic, piłkarka ręczna, prezes klubu w Belgradzie, także była zawodniczka tenisa bez uprawnień. Wielu wybitnych trenerów musiało przede wszystkim nauczyć się przewodnictwa. Współczesny trener jak wspomnieliśmy w dużej mierze to ma tzn. lubi być nauczycielem, często sprawuje funkcje w zarządzie, ostatecznie obserwuje i uczy się od innych, od tych którzy zjedli zęby na lekkoatletyce/sporcie.

Czy wykorzystujemy doświadczenie minionej epoki Wunderteamu, tak złotej w historii polskiego sprintu/LA? Dochodzą nas miłe informacje że ponad 90-letni Edward Bugala wciąż odbiera telefony i doradza, choć częściej zawodnikom (może też trenerom). Na naszej stronie jest wywiad z tą legendą minionych lat. Spędziliśmy na rozmowie z nim kilka godzin!

Ale czy uczymy się wniosków? Wspomnieliśmy o rozwoju internetu, to jest wciąż najnowszy wynalazek, podobnie nowym wynalazkiem jest to, że zanika prawie zupełnie bieganie po trawie/żużlu, a przecież pierwsza bieżnia syntetyczna w Polsce powstała symbolicznie w roku który się datuje jako zmierz Wunderteamu (1969 Warszawa). Obecnie bieżni mamy aż nadto, technologii i siłowni mamy aż nadto a gdzie… P L A N O W A N I E ? (odsyłamy do postów niżej). Bez planu na długoletni rozwój zawodnika takie zdobycze tylko przesuną formę zawodnika na wcześniej, zamiast na później… Bo jak nie być szybszym na bieżni, bo jak nie być szybszym w kolcsch, bo jak nie być szybszym mając tak dużo (siłownia, klub itd)? Ale świat który powoli przejmuje AI coraz bardziej oducza bycia mentorem dla zawodnika, kapitanem dla statku (klubu), którym się zarządza. Bo i zawodnik zamiast nawigacji gubi się w ilości rozwiązań. Ale dobra wiadomość jest taka, że o ile AI zastąpi wiele zawodów to nie zastąpi roli przewodnika. Dlaczego? Mówi o tym Mills, mówił o tym dużo Ralf Mann: trener to nauczyciel który pracuje na osobniku żywym z jego podstawowymi potrzebami emocjonalnymi(socjologicznymi), z jego problemami i uczy się jak on sam reaguje na trening, na problem (kontuzja, zawody), czy porażkę. Brawa dla ludzi którzy z AI uczynili swojego guru, czytamy że nawet męża czy żonę (ale taka wiadomość to dla nas śmietnik, a nie ciekawostka), bo AI nie zapełni podstawowych potrzeb człowieka. Zawodnicy coraz częściej będą zderzać się z lękiem i depresją, a trener musi wiedzieć jak zareagować. W większości krajów tą największą barierą jest nie mental, a bieda. W naszej strefie geograficznej barierą staje się głowa, zbyt zajęta lub zmęczona, coraz częściej pogrążona w apatii. Może znakiem czasu jest to, że wiecie jaki kierunek jest najczęściej wybieranym w ostatnich latach w…. Polsce? Psychologia. Trener musi być psychologiem z długoterminowym spojrzeniem. Jak mówił Stephen Francis: „Inni trenerzy bazują na tym co na nich działało kiedy byli zawodnikami, ja bazuję na obserwacji psychologii człowieka”. Czy Francis ma wykształcenie psychologiczne? Czy najwieksA nauka z wywiadu z Millsem jest metodyka treningu? Każdy z nich to trener z WIZJĄ na długie lata, a jeśli długie to zanim ktoś stworzy wybitnego zawodnika to co go czeka po drodze? Porazka, porażka i płynąca z niej nauka… Co mówił Bolt o Millsie: „nauczył mnie że porażka jest nieodzowna na początkowym etapie, coś co każdy odpycha jest spoiwem które kształtuje cię jako zawodnika”. I rekordzista świata mówi o tym non stop. Mało lub wcale czyli nie usłyszycie o metodach treningu, o cyklach, technikach itd? Usłyszycie o tym, czego go nauczył na gruncie własnej psychiki! Lyles i inni wielcy odpowiedzą bez wątpienia , że ich sukces to „90% mental, 10 % genetyka” (choćby Noah Lyles).

Współczesny trener jest przewodnikiem przede wszystkim na polu stawania się kimś…

Jest naprawdę łatwo doprowadzić do złamania zmęczeniowego stopy u sprintera, ale jest naprawdę trudno doprowadzić zawodnika, żeby zaistniał w wieku gdzie jego fizjologia i psychika ukształtowały się na przynajmniej podstawowym poziomie (>19 lat)… Lekkoatletyka to długa podróż, a wyzwania będą coraz większe. Pozdrawiamy wszystkich którzy są na tej trudnej drodze…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *